Kto zostanie prezydentem Rosji?

Rossia.pl | Prawdziwe, a nieznane
 

    Kto zwycięży w wyborach prezydenckich?
    Odpowiedź na to pytanie znana jest już teraz - spadkobierca Putina czuli ten, którego „namaści” teraźniejszy prezydent.
    A najważniejszy jest fakt, że wszystko odbędzie się na zasadach absolutnie demokratycznych, bez żadnych fałszerstw.
    - Zapytasz zapewne, dlaczego opozycja nie ma najmniejszych szans.
    Odpowiedź jest prosta: dlatego że współczesnej opozycji naród wcale nie zna, a nie głosuje się na tego, kogo się nie zna.

    Współczesna władza zrobiła wszystko, żeby żadne idee opozycyjne nie były prezentowane w środkach masowego przekazu. Być może są mądrzy ludzie, doświadczeni politycznie, zdolni do wprowadzenia zmian polepszających życie społeczeństwa, ale gdzie oni są?
    Na polityczną arenę przy finansowej pomocy z Zachodu próbują wejść dwie persony: Michaił Kasjanow i Gari Kasparow.
    Michaił Kasjanow próbuje grać rolę „politycznego banity” i „bojownika o wolność”. Ale w samej Rosji nikt go poważnie nie traktuje, gdyż jako premier został zapamiętany jako człowiek skorumpowany- miał nawet przezwisko – „Misza - trzy procent”. Czyli za każdy podpisany dokument brał dla siebie trzy procent wartości!     Z taką przeszłością można co najwyżej trafić do więzienia, a nie do grona „oswobodzicieli Rosji”.
    Drugi kandydat - absolutnie niezwiązany z polityką i jak dotąd niczym nieskalany czempion świata, szachista Gari Kasparow. Sam w sobie wybór nie jest zły, ale wyboru na prezydenta szachisty z nieznanym nikomu programem, który nawet nie pojawiał się w ostatnim czasie na ekranach telewizora, nikt się nie podejmie. Do tego jeszcze dochodzi fakt, że wyborca nauczony gorzkim doświadczeniem, dobrze wie, iż za jedną nieznaną personą przychodzi cała drużyna nikomu nieznanych złodziejaszków, na których zdrowo myślący obywatel głosować nie będzie.

    Druga przyczyna, dlaczego naród wybierze następcę Putina, tkwi w tym, że wszyscy chcą porządku i stabilizacji. Po wiecznie na wpół chorym i wpół pijanym Jelcynie Putin jawi się jako ucieleśnienie wszystkich marzeń.
    Jelcyn na stanowisku prezydenta zrobił tyle złego, jego rodzina i otoczenie tyle nagrabili, że odchodząc, Jelcyn zobowiązał Putina, aby ten wydał prawo, według którego Jelcyn i jego rodzina mieli zagwarantowaną nietykalność. Pomyśl, jak bardzo trzeba czuć się winnym, aby uciekać się do takich wybiegów.
    Putin nie ma się czego obawiać. Wszystkie polityczne i korupcyjne skandale, które czasem powstają, nie dotyczą obecnego prezydenta. Dlatego jego wizerunek jest nieskazitelny.
    Obywatel kieruje się tylko pozytywnymi emocjami: ekonomika Rosji znowu rośnie, rosną pensje i emerytury, na międzynarodowej arenie Rosja zajmuje silną pozycję - czego jeszcze chcieć?
    Nawiasem mówiąc, sukcesy na arenie międzynarodowej przynoszą Putinowi lwią część popularności. Prezydent konsekwentnie broni interesów Rosji (w odróżnieniu od Jelcyna, który za to, że prezydent innego państwa nazwał go swym przyjacielem, gotów był się zgodzić na wszystko). Putin nie boi się mówić „nie”, nie boi się być twardym tam, gdzie trzeba, a w tym samym czasie znajduje zawsze wyjścia z trudnej sytuacji.
    Na jego konferencjach prasowych widać, że prezydent jest zawsze gotowy dać jasną odpowiedź na dowolnie zadane pytanie. Nie wygłasza długich przemówień "o niczym", jak inni politycy: jego pozycja jest wyraźna, a odpowiedzi zawsze konkretne i uargumentowane.
    To widzi obywatel i obywatelowi taka postawa się podoba.

    Czy Putin ma jakieś wady? Ma, ale są one utajnione, nie mówi się o nich głośno.
    Na przykład, na kluczowe stanowiska i ważniejsze przedsiębiorstwa i koncerny zostali wyznaczeni „ludzie Putina” - jego współpracownicy w petersburskim merostwie (otrzymali oni nawet przezwisko „piterskie”). Zazwyczaj są to ludzie mało znaczący i niekompetentni , bez doświadczenia w danej dziedzinie. Jedyną ich zasługą jest to, że kiedyś pracowali razem z Putinem. Z drugiej strony stanowią oni szkielet drużyny, której Putin może zawsze ufać – i to jest na pozór dobre. Ale z drugiej strony praca przedsiębiorstw i całych ich gałęzi na tym cierpi, dlatego że tak jak duża jest ich niekompetencja, tak i wielkie są ich ambicje. A ile już złodziejaszków karmi się na rachunek swej niekompetencji, wdrażając swoje urojone, fantastyczne plany polepszenia.

    Drugi przykład: po głośnych skandalach korupcyjnych, główni winowajcy nie są karani. W miejsce walki z korupcją prowadzi się duże „pokazowe akcje”, a łapówkarstwo kwitnie (należy przypomnieć choćby głośną sprawę dotyczącą machinacji w ministerstwie polityki socjalnej, kiedy prawie połowa wszystkich pieniędzy funduszu została rozgrabiona).
    Nie jest tajemnicą, że obecnie w Rosji urzędnik wybiera projekty nie te, które są korzystne dla miasta czy jakiegoś regionu Rosji, a te, które posiadają wsparcie w postaci dużej łapówki. W Rosji nazywa się to „otkat”: chcesz uzyskać kontrakt na budowę, na przykład, szpitala – płać stosowną dolę urzędnikowi za pozwolenie; chcesz dostarczać, na przykład, lekarstwa emerytom- płać urzędnikowi; chcesz wyposażyć żołnierzy armii w artykuły spożywcze - płać. I tak jest wszędzie. Wszyscy to widzą, ale zrobić nic nie mogą. Dokładniej - nie chcą.

    Do Rosji obecnie napływa mnóstwo pieniędzy ze sprzedaży drożejącej ropy. Zamiast opracowania efektywnych programów ich wykorzystania, na przykład rozwoju ekonomiki, te pieniądze lawinowo lokuje się w niejakim „stabilizacyjnym funduszu”. A bez obrotu te pieniądze tracą na wartości.
    Rosja stąpa po drodze, którą wcześniej szedł Związek Radziecki, kiedy żył tylko na rachunek ropy, nie rozwijając jednocześnie ekonomiki. W efekcie, kiedy ceny ropy nagle upadły, ZSRR stał się bankrutem. Opłacalny jest tylko handel i wszelkie usługi. Biznesmenom opłaca się zysk nie 10-20%, ale 100-200%. Tylko takie projekty uznawane są za interesujące. A jak można uzyskać taki zysk? - Tylko „handlując powietrzem”.     W rezultacie w Rosji praktycznie nie ma własnej produkcji. Jedyne co jest to przedsiębiorstwa, gdzie wytwarza się towary z zagranicznych komponentów.
    Dzisiaj w Rosji są niekorzystne i nieopłacalne warunki dla rozwoju własnej przedsiębiorczości.

    W Rosji zawsze dobrą pozycję zajmowała nauka. Ale obecnie zapomina się o niej. Wcześniej badania naukowe wspierane były przez korporacje (które miały na te cele pieniądze), ale z przyjściem „putinowskich rządzących”, których to wiedza o ekonomice była ograniczona miesięcznymi kursami ekonomicznymi, zaprzestano finansowania badań naukowych, ponieważ nie przynosiły one bezpośredniego zysku.
    W rezultacie dzisiaj dobrze żyją nie prawdziwi naukowcy, a „biznesmeni od nauki”, czyli ludzie, którzy mogą „sprzedać” urzędnikowi najbardziej fantastyczne projekty. Nie poddają się one żadnej naukowej krytyce, często proponowane są metody, które są sprzeczne z elementarnymi zasadami fizyki i chemii. Ale proceder ten będzie istniał, dopóki urzędnik przyjmujący zlecenia nie wyróżnia się dobrą znajomością tematu w danej dziedzinie, a wykonanie ekspertyz zleca się tym uczonym, którzy przede wszystkim chcą żyć – i tak w miejsce wsparcia badań perspektywicznych, pieniądze rozpływają się na zupełnie fikcyjne przedsięwzięcia.
    Zamiast finansowania, na przykład, dziesięciu dwuletnich projektów, które za dwa lata dawałyby konkretne rezultaty, wybieranych jest sto innych, między którymi dzieli się posiadane pieniądze. W rezultacie efekt będzie widoczny za jakieś 20 lat. I nawet jeśli instytut do tego czasu nie przedstawi żadnej pracy- przez 20 lat zmienią się i rządzący, i urzędnicy rozdzielający pieniądze, i zapytać o bezsensownie wydane pieniądze nie będzie już kogo.
    Konkretny przykład: produkcja kosmicznych sputników. Obecnie w Rosji istnieje kilka instytutów, paralelnie zajmujących się projektowaniem tych samych sputników. I w rezultacie, zamiast tego, aby wydzielić fundusze i wypracować w nich jeden współczesny sputnik, pieniądze rozchodzą się między instytutami, w efekcie prace przeciągają się kilka lat i do momentu produkcji wypracowany sputnik już zdąży się zestarzeć.

    Takich negatywnych przykładów rządów Putina jest dużo. Ale nie są one widoczne dla przeciętnego obywatela i dlatego nie są kojarzone z figurą prezydenta.
    Z drugiej strony naród jest zmęczony wstrząsami. Ludzie chcą po prostu stabilizacji. I Putin ją zapewnia. Dlatego obywatel wybierze tego, kogo zna. A zna Putina, konsekwentnie zaufa i jego następcy.

    PS. O wiele bardziej jest interesująca sytuacja z wyborami do Dumy. Obecnie większość miejsc zajmuje tam partia władzy „Jedyna Rosja”. Jednakże przez ostatnie lata partia ta na tyle zdyskredytowała się w oczach wyborców, że na pewno straci ona większość miejsc.
    Inne partie, które były faworytami minionych wyborów, także nie przysporzyły sobie popularności. A oznacza to interesującą walkę. Ale to już zupełnie inna historia, niemająca związku z wyborami prezydenta.